×
Biznes i gospodarka separator
Budownictwo Energetyka Handel Infrastruktura Motoryzacja Nieruchomość Przemysł Rolnictwo Telekomunikacja Transport Turystyka Ubezpieczenia
Bankowość i finanse separator
Banki Fundusze Giełda Inwestycje Kredyty Lokaty Waluty
Nowe technologie separator
Audio-Wideo Fotografia Internet Komputery Oprogramowanie Telefony
Społeczeństwo separator
Konsument Podatki Praca i kariera Prawo Problemy społeczne Samorząd
Edukacja separator
Dziecko Nauka Szkolnictwo
Media separator
Internet Public Relations Reklama i marketing Telewizja, radio, prasa
Zdrowie i uroda separator
Choroby Kosmetyki Leczenie Leki i preparaty Medycyna Porady lekarza Profilaktyka Żywienie
Kultura separator
Film Literatura Muzyka Sztuka Teatr
Lifestyle separator
Dom i ogród Gwiazdy Kulinaria Moda Podróże Styl życia Wnętrza Zakupy
Opinie i komentarze separator
Bankowość Finanse Gospodarka Handel Marketing Materiał eksperta Nowe Technologie Podatki Praca i kariera

Przedsiębiorcy częściej sięgają do urzędów pracy. Widać ponad dwucyfrowy wzrost zainteresowania

Udostępnij na Facebook'uPolecamy Udostępnij na Twitter'zeTweetnij Udostępnij na LinkedIn'ie Udostępnij
Przedsiębiorcy coraz intensywniej szukają pracowników. Sięgają nawet do zapomnianych urzędów pracy (Fot. serwis agencyjny MondayNews)

Jak wynika z danych MRPiT, o ok. 13% wzrosła liczba pracodawców, którzy złożyli oferty do PUP-ów. Taką różnicę zaobserwowano pomiędzy I półroczem 2021 r. i analogicznym okresem ub.r. Do tego w ostatnich dwóch kwartałach br. do urzędów wpłynęło o ponad 27% więcej propozycji pracy i aktywizacji zawodowej niż rok wcześniej. Dotyczyły one głównie wykonywania prostych robót.

Jak informuje Ministerstwo Rozwoju, Pracy i Technologii, 117,7 tys. pracodawców złożyło w I półroczu 2021 roku oferty do powiatowych urzędów pracy. To o przeszło 13 tys. więcej niż w analogicznym okresie 2020 roku, kiedy liczba ta wyniosła 104,4 tys. Tak wynika z danych uzyskanych z systemu analityczno-raportowego CeSAR. Zdaniem Katarzyny Lorenc, eksperta BCC ds. rynku pracy, trzeba to traktować jako akt desperacji niektórych przedsiębiorców. Ocena jakości pracy i współpracy firm jest krytyczna. Kandydaci wysyłani przez tego typu urzędy rzadko faktycznie chcą pracować. Zwykle stawiają się po pieczątkę, by nadal pobierać świadczenia.

– W I połowie ub.r. mieliśmy obostrzenia, które mocno uderzyły w rynek pracy. Trudno się dziwić, że np. w usługach nie zatrudniano. Ale również inni pracodawcy bali się tworzyć nowe miejsca pracy, bo nie wiedzieli, co będzie się działo. Z kolei w ostatnich miesiącach już się oswoiliśmy trochę z pandemią. Powoli wracamy do normalności, więc pracodawcy zaczynają odważniej zatrudniać – komentuje Jeremi Mordasewicz, doradca zarządu Konfederacji Lewiatan.

Przedsiębiorcy deklarują 8% spadek zainteresowania usługami PUP-ów w przyszłości, co podkreśla Katarzyna Lorenc. I dodaje, że jeśli urzędy nie zmienią filozofii działania z punktu widzenia firm, ich działalność będzie wciąż malała. Prawdopodobnie już dziś takie zgłoszenia to tylko niereprezentatywny odsetek, głównie z sektora publicznego. Przedsiębiorcy dawno przestali liczyć na wsparcie państwa w rekrutacji.

[OPINIE] Znani ekonomiści uspokajają. Ukraińska ustawa mobilizacyjna nie pogrąży naszego rynku pracy

Ukraińska ustawa mobilizacyjna nie wpłynie znacząco na sytuację na naszym rynku pracy. Co prawda Polskę może opuścić część z nich, ale nie będzie to zbyt duży odpływ. Do tego eksperci uspokajają, że nawet gdyby Ukraińcy masowo opuszczali nasz kraj, to i tak sobie z tym poradzimy.

– Rok temu część pracowników, chociaż nieduża, była zwalniana w usługach. Inni sami rezygnowali. Skoro epidemia silnie uderzyła w wybrane branże, to ludzie zaczęli sobie szukać bardziej stabilnych miejsc pracy. Kiedy otwieramy gospodarkę, rośnie aktywność pracodawców, od których odeszli pracownicy. Firmy muszą obsadzić stanowiska, więc pojawiają się propozycje zatrudnienia – dodaje ekspert z Konfederacji Lewiatan.

Ponadto z danych ww. systemu wynika, że w pierwszych sześciu miesiącach br. do powiatowych urzędów pracy wpłynęło 696,2 tys. wolnych miejsc pracy i aktywizacji zawodowej. To o przeszło 150 tys. więcej niż w analogicznym okresie 2020 roku, kiedy takich ofert było 545,2 tys.

– Ten istotny wzrost jest związany z odmrożeniem gospodarki. Branże sezonowe starają się wykorzystać czas przed czwartą falą, podobnie jak firmy inwestujące w zmiany. Równocześnie czekamy na powrót obcokrajowców. Brak ludzi do pracy jest widoczny w wielu branżach, które znalazły potencjał wzrostu w nowej sytuacji – podkreśla ekspert z BCC.

Jak informuje Jarosław Litwa, rzecznik prasowy Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Krakowie, w 2021 roku z miesiąca na miesiąc liczba ofert zgłaszanych do urzędów wzrasta. W I półroczu pracodawcy złożyli do małopolskich PUP-ów 44,2 tys. ofert pracy, czyli ponad 9,7 tys. więcej (tj. o 28%) niż w analogicznym okresie ub.r. Ale i w innych obszarach widać wzrosty. Od stycznia do czerwca br. liczba wolnych miejsc pracy i aktywizacji zawodowej, jakimi dysponowały PUP-y woj. podlaskiego wyniosła przeszło 11,6 tys. (rok wcześniej – 9,9 tys.). W łódzkim było ich blisko 72 tys. (wcześniej prawie 55,7 tys.), pomorskim – prawie 48 tys. (38,7 tys.), zachodniopomorskim – 44,8 tys. (blisko 35 tys.), podkarpackim – niecałe 25 tys. (16 tys.), a świętokrzyskim – lekko ponad 14,1 tys. (poprzednio ponad 10,2 tys.).

[Dane MS] W sądach zapada coraz mniej wyroków na alimenciarzy. Spadek rok do roku jest na poziomie ponad 10 proc.

W 2024 roku 26,4 tys. osób zostało skazanych za niepłacenie alimentów. Oznacza to spadek w ujęciu rocznym o 10,3%. Eksperci z dużą ostrożnością odnoszą się do tych danych. Twierdzą, że nie ma co się cieszyć, ponieważ skala problemu wcale się nie zmniejsza.

– Pierwsze półrocze ub.r. było szokiem dla pracodawców, zwłaszcza II kwartał. Wśród wielu menedżerów wysokiego szczebla panował pesymizm, który nie skłania do zatrudniania nowych pracowników. Natomiast teraz panuje przekonanie, że w zasadzie najgorsze mamy za sobą, czyli jesteśmy bardziej otwarci. I stąd wynika wzrost liczby ofert zatrudnienia – opisuje Jeremi Mordasewicz.

Ponadto resort informuje, że najwięcej ofert zgłoszonych do urzędów pracy w okresie od stycznia do czerwca br. było przeznaczonych dla pracowników wykonujących prace proste. Poszukiwano m.in. robotników gospodarczych, magazynierów, pakowaczy ręcznych, pomocniczych robotników budowlanych, sprzedawców czy robotników w przemyśle przetwórczym. Te propozycje stanowiły ok. 35% wszystkich dostępnych w urzędach. Jak zaznacza ekspert z BCC, to potwierdza informację o braku Polaków gotowych do podejmowania się tych prac. Zwykle wykonywali je cudzoziemcy.

– Generalnie słuszne jest mówienie o tym, że w nowoczesnej gospodarce pewne prace zostaną zautomatyzowane i będą wykonywane przez roboty. Tylko ten proces zabierze nie kilka, a nawet kilkanaście lat. Mamy więc duże zapotrzebowanie na pracowników do prostych prac. Niepewność powoduje, że pracodawcy wolą zwiększać zatrudnienie niż kupować maszyny. To mniejsze ryzyko, bo linia technologiczna oznacza duży koszt i zwraca się dopiero po 6-8 lat – podsumowuje doradca zarządu Konfederacji Lewiatan.

Wszelkie prawa zastrzeżone. Materiał chroniony jest przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 roku o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 roku o ochronie baz danych. Materiał może być wykorzystany (w tym dalej publicznie udostępniany) wyłącznie przez zarejestrowanych Użytkowników serwisu, tj. dziennikarzy/media. Jakiekolwiek wykorzystywanie przez nieuprawnione osoby (poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami) jest zabronione.

NAJNOWSZE NEWSY

Przewiń do góry