07 lipiec 2020
 
Zapomniałeś hasła?  Kliknij tutaj
Zespół MondayNews, 25 kwietnia 2016 | 05:01
Masz ciekawego newsa? Napisz do wydawcy

W Polsce brakuje jasnych procedur dotyczących wykreślenia wadliwego wpisu z BIK-u, którego dokonał bank

fot. serwis agencyjny MondayNews (Tomasz Tomaszczyk, adwokat)

W polskim prawie nie ma odpowiednich procedur, dzięki którym można usunąć błędny lub nieprawdziwy wpis do BIK-u. Naraża to ludzi na brak możliwości uzyskania kredytu oraz ewentualne straty z tym związane. Obroną może być postępowanie sądowe i ubieganie się o odszkodowanie.

Według adwokata Tomasza Tomaszczyka, usunięcie naszego nazwiska z rejestru Biura Informacji Kredytowej (BIK), w przypadku jego bezprawnego lub błędnego umieszczenia, może okazać się dość trudne. W sytuacji, w której został on bezpodstawnie dokonany, należy skontaktować się z bankiem w celu wyjaśnienia sytuacji oraz wykreślenia z BIK-u naszego nazwiska i informacji o niezapłaconym zobowiązaniu.

– Prawo bankowe określa jedynie, kiedy dana osoba powinna zostać wpisana do BIK-u. Nie istnieje jednak procedura umożliwiająca odwołanie się od decyzji banku. Kiedy zostaną naruszone przepisy prawa bankowego, można dochodzić odszkodowania za nieprzyznany kredyt lub naruszenie naszych dóbr osobistych w drodze powództwa cywilnego, mówi mec. Tomaszczyk.

Przed wpisaniem do rejestru można bronić się wyłącznie w drodze postępowania sądowego. W Polsce jednak jest ono odpłatne. Na wartość poniesionych kosztów składa się wynagrodzenie pełnomocnika, jeżeli  zdecydujemy się na skorzystanie z jego pomocy, a także opłata sądowa wynosząca 5% kwoty przez nas dochodzonej. W przypadku uznania przez sąd, że roszczenie jest uzasadnione, strona pozwana zwróci nam poniesione wydatki.

–  Zanim skierujemy sprawę do sądu, najlepszym rozwiązaniem jest próba porozumienia się z bankiem. Instytucje pośrednictwa finansowego nie są skłonne do występowania na drogę sądową, ponieważ to nadszarpuje ich wizerunek. Jeżeli naprawdę spłaciliśmy zaległe zobowiązanie, wpis zostanie usunięty, wyjaśnia adwokat.

Jak twierdzi ekspert, w zależności od konsekwencji związanych z negatywnym wpisem do BIK-u, możemy domagać się odpowiedniego odszkodowania lub zadośćuczynienia. Jeżeli np. chcieliśmy wziąć kredyt mieszkaniowy, podpisaliśmy już umowę przedwstępną, zapłaciliśmy zadatek, a na skutek nieudzielenia nam kredytu, w związku z błędną informacją w rejestrze, straciliśmy go, to możemy dochodzić wyrównania tej straty od banku odpowiedzialnego za dokonanie wpisu.

– Podstawowym problemem w Polsce jest brak sprawności w działaniach naszych sądów, gdzie czas dochodzenia roszczeń bardzo odbiega od średniej europejskiej. Gdyby sądy działały sprawnie, to nie byłoby potrzeby tworzenia specjalnej instytucji czy instancji odwoławczej od decyzji banku, uważa prawnik.

Zdaniem Tomasza Tomaszczyka, zmiana przepisów powinna wiązać się z powstaniem instytucji, np. komisji pojednawczej lub arbitrażowej, zajmującej się rozpatrywaniem naszego zażalenia w ciągu miesiąca. Obecnie, jeżeli figurujemy w rejestrze BIK-u, nie prowadzimy rozmów pojednawczych bezpośrednio z tą instytucją, a z bankiem, który dokonał wpisu na nasz temat. Jeśli nie osiągniemy porozumienia, musimy wejść na drogę sądową. Tymczasem w Polsce banki są dość często traktowane jak urzędy. Nasz spór powinien być rozpatrywany na równi z podmiotem, który jest przez nas pozwany. Bank jest instytucją prawa handlowego prowadzącą sprzedaż usług finansowych, tak więc nie ma powodów, aby dysponował specjalnymi usprawnieniami w stosunku do innych uczestników obrotu cywilnoprawnego.

ZOBACZ TAKŻE

Używamy plików cookies by ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki.