22 czerwiec 2018
 
Zapomniałeś hasła?  Kliknij tutaj
Zespół MondayNews, 18 maja 2018 | 05:34
Masz ciekawego newsa? Napisz do wydawcy

Raport: E-handel słabo stara się o wieś, na której właśnie zaczyna się poważna rewolucja

Raport: E-handel słabo stara się o wieś, na której właśnie zaczyna się poważna rewolucja
Wg ekspertów wieś jest poważnie niedoceniona przez e-handel. Fot. serwis agencyjny MondayNews™

Najpopularniejszym miejscem robienia regularnych zakupów na wsiach wciąż są sklepy stacjonarne – 59% wskazań. Następnie respondenci wymieniają kanał mobilny – 22%, social media – 17%, a dopiero potem serwisy internetowe – 15%. Według części ekspertów, sprzedawcy powinni mocno zainteresować się tą grupą konsumentów. Jej oczekiwania wobec jakości i różnorodności produktów stale rosną, co jest związane z bogaceniem się i ze zmianą stylu życia. Tymczasem e-handel nie ma nigdzie tak niskiego udziału, jak na obszarach wiejskich. Dla porównania, w najmniejszych miastach, poniżej 20 tys. ludności, aż 52% badanych systematycznie kupuje artykuły w sklepach online. Z kolei w największych aglomeracjach, liczących powyżej 500 tys. mieszkańców, deklaruje to 44%.

W badaniu, zleconym przez Grupę AdRetail i operatora systemu BLIK, internauci odpowiadali na pytania wielokrotnego wyboru. I tak w miastach poniżej 20 tys. mieszkańców regularne zakupy w sklepach stacjonarnych wskazało 57% respondentów, w serwisach internetowych – 52%, przez aplikacje i strony mobilne – 15%, a w social mediach – 21%. Z kolei w ośrodkach, liczących już 20-50 tys. ludności, tradycyjne placówki wymieniło – 51% badanych, e-sklepy – 42%, m-commerce – 36% i media społecznościowe – 21%. Warto też dodać, że w aglomeracjach, mających 50-100 tys. obywateli, 48% wskazań miały fizyczne sklepy, a internetowe – 37%. Kanał mobilny zadeklarowało tam – 23% osób, a media społecznościowe – 27%.

– Można zauważyć, że sklepy stacjonarne są najpopularniejszym miejscem robienia regularnych zakupów wśród internautów, bez względu na wielkość miejsca zamieszkania. Najbardziej widać to w średnich miastach, liczących 100-200 tys. mieszkańców, a potem na wsiach. Na obszarach wiejskich znajduje się najmniej punktów sprzedaży, ale pełnią one ważną lokalną rolę. To swoiste ośrodki życia społecznego – komentuje Norbert Kowalski, Dyrektor Zarządzający w Grupie AdRetail.

W miastach, w których żyje 100-200 tys. osób, placówki hadlowe wymieniło 68% badanych, serwisy online – 50%, kanał mobilny – 35%, zaś social media – 22%. Na obszarach zamieszkałych przez 200-500 tys. ludzi sklepy stacjonarne wskazało – 58%, a internetowe – 51%. Regularne robienie zakupów poprzez m-commerce zadeklarowało 36%, a przez media społecznościowe – 30%. Z kolei w największych polskich metropoliach klasyczne punkty sprzedaży preferuje – 48% internautów, serwisy internetowe – 44%, aplikacje i strony mobilne – 29%, a social media – 20%.

– W mojej opinii, konsumenci kupują tam, gdzie jest im wygodniej oraz w miejscach, które dają im dostęp do określonego asortymentu. W miastach wybór marek w sklepach stacjonarnych jest szeroki. Zupełnie inaczej jest na wsiach. Przewiduję, że już w przeciągu najbliższych 5 lat mieszkańcy najmniejszych miejscowości przestawią się na handel elektroniczny ze względu na rosnące wymagania wobec luksusowych artykułów, nieosiągalnych w lokalnych placówkach. To będzie dotyczyło głównie ubrań, elektroniki i elementów wyposażenia wnętrz – prognozuje Katarzyna Czuchaj-Łagód, Dyrektor Zarządzająca w firmie badawczej Mobile Institute.

Natomiast dr Maria Andrzej Faliński, prezes Stowarzyszenia „Forum dialogu gospodarczego”, podkreśla, że polska wieś dopiero wchodzi w dobę poważnej rewolucji sprzedażowo-informacyjnej. Jest to zróżnicowane regionalnie. W miejscowościach skupionych wokół największych miast, np. znajdujących się pod Warszawą, ten proces już trwa. Dynamicznie wzrasta tam zainteresowanie Internetem i nowinkami technologicznymi. To z kolei przekłada się na zwiększenie dostępu do sieci, kanału mobilnego i mediów społecznościowych. Widoczna jest też zmiana stylu życia mieszkańców zamożnych prowincji. Ci, którym zależy na prestiżu, chcą uchodzić za nowoczesnych. Zwykle są to osoby o najzasobniejszych portfelach, m.in. lokalni przedsiębiorcy, ale nie tylko. Tymczasem na obszarach wiejskich, oddalonych od wielkich aglomeracji, powyższe zmiany dokonają się w ciągu 10 lat.

– Osoby wywodzące się ze wsi przeważnie cechuje praktyczne podejście do życia i duża oszczędność pieniędzy. Ludzie ci często wierzą, że odkładanie tzw. grosza do grosza jest właściwą drogą do zbudowania bezpiecznej przyszłości. I dzięki temu duże promocje, organizowane przez serwisy internetowe, kanały mobilne czy też media społecznościowe, powinny przekonywać ich do atrakcyjnych zakupów. Jednak wygląda na to, że e-handel nie za bardzo docenia tę grupę konsumentów, co jest oczywiście poważnym błędem – zwraca uwagę Norbert Kowalski.

Jak podsumowuje dr Faliński, sprzedawcy, którzy zauważą zmiany postępujące na prowincji, wykorzystają ich dynamicznie rozwijający się potencjał. Skorzystają na tym, że społeczeństwo wiejskie zauważalnie się bogaci. Ma też coraz większe wymagania, m.in. wobec samochodów, sprzętów RTV i AGD czy markowych ubrań, czyli elementów luksusu, widocznych dla otoczenia. Według eksperta, struktura handlu na wsiach będzie zmieniała się w ten sam sposób, co kilka lat temu w amerykańskich metropoliach. W nowojorskich dzielnicach, w których brakowało sklepów, rozwinęła się sprzedaż wysyłkowa. I tak samo zaczyna dziać się u nas. Potrzeba jednak dekady, aby zmiany w tym zakresie były zauważalne na terenie całego kraju.

Raport „Sklepy Przyszłości” wykonał Mobile Institute, wykorzystując responsywne ankiety CAWI (Computer-Assisted Web Interview), emitowane na stronach internetowych oraz w wysyłce mailowej. Analizowano opinie 1627 internautów.

ZOBACZ TAKŻE

Używamy plików cookies by ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki.