×
Biznes i gospodarka separator
Budownictwo Energetyka Handel Infrastruktura Motoryzacja Nieruchomość Przemysł Rolnictwo Telekomunikacja Transport Turystyka Ubezpieczenia
Bankowość i finanse separator
Banki Fundusze Giełda Inwestycje Kredyty Lokaty Waluty
Nowe technologie separator
Audio-Wideo Fotografia Internet Komputery Oprogramowanie Telefony
Społeczeństwo separator
Konsument Podatki Praca i kariera Prawo Problemy społeczne Samorząd
Edukacja separator
Dziecko Nauka Szkolnictwo
Media separator
Internet Public Relations Reklama i marketing Telewizja, radio, prasa
Zdrowie i uroda separator
Choroby Kosmetyki Leczenie Leki i preparaty Medycyna Porady lekarza Profilaktyka Żywienie
Kultura separator
Film Literatura Muzyka Sztuka Teatr
Lifestyle separator
Dom i ogród Gwiazdy Kulinaria Moda Podróże Styl życia Wnętrza Zakupy
Opinie i komentarze separator
Bankowość Finanse Gospodarka Handel Marketing Materiał eksperta Podatki Polityka krajowa Polityka zagraniczna Praca i kariera

Do szkół wracają książki SKO, tylko w wersji elektronicznej. Są już w co trzeciej placówce w Polsce

Udostępnij na Facebook'uPolecamy Udostępnij na Twitter'zeTweetnij Udostępnij na LinkedIn'ie Udostępnij
Średnie saldo na rachunku książeczki SKO to 400 złotych. Fot. serwis agencyjny MondayNews™
Dawniej były drukowane książeczki oszczędnościowe. Dzisiaj są zakładane cyfrowe konta. Obecnie w programie prowadzonym przez PKO BP, uczestniczy 4,5 tys. szkół podstawowych, a młodzi ludzie już zgromadzili na rachunkach ok. 60 mln zł. Szkolne Kasy Oszczędności to przedsięwzięcie wykraczające daleko poza finanse. Koncentruje się też na szeroko pojętej edukacji w zakresie przedsiębiorczości czy ekologii. Specjaliści podkreślają, że wiedzy o roli pieniędzy w życiu warto uczyć dzieci od najmłodszych lat. Dzięki temu w dorosłym życiu lepiej zrozumieją podstawowe problemy finansowe, planowanie domowych budżetów, kredyty i pożyczki, a także inwestycje. Będą w stanie także rozpoznać najprostsze zagrożenia.

Potrzeba edukacyjna

Szkolne Kasy Oszczędności (SKO) mają już stuletnią tradycję. Przed II wojną światową kuratelę nad nimi objęła Pocztowa Kasa Oszczędności. Współcześnie kontynuuje to dzieło spadkobierca, czyli PKO Bank Polski. Jak informuje bank, współpracę w ramach tego programu podjęła już co trzecia szkoła podstawowa, a około 150 tys. uczniów posiada internetowe rachunki SKO Konto dla Ucznia. Średnie saldo wynosi 400 zł. Jeśli uwzględnić konta dzieci prowadzone w ramach oferty PKO Junior, kontrolowana przez państwo instytucja prowadzi już ponad pół miliona rachunków dla dzieci poniżej 13. roku życia, ubankowiając tym samym 10% populacji w tej kategorii wiekowej.

– Program edukacyjny Szkolnych Kas Oszczędności PKO Banku Polskiego uzyskał honorowy patronat Ministra Edukacji Narodowej. W naszej ocenie, projekt umożliwia uczniom poznanie najważniejszych problemów związanych z gospodarką. Sprzyja on również kształtowaniu postaw przedsiębiorczości oraz nawyku oszczędzania i racjonalnego zarządzania własnym, nawet najmniejszym, budżetem – informuje Anna Ostrowska, rzecznik prasowy MEN.

W latach 2010-2012 dokonano rewitalizacji SKO, wprowadzając indywidualne rachunki internetowe dla uczniów. W dalszym ciągu istnieje możliwość dokonania wpłaty i wypłaty środków u nauczyciela (do 50 zł) przy użyciu papierowych książeczek, jednak obecnie dominuje obrót bezgotówkowy. Zdaniem Małgorzaty Kocoń, dyrektor Biura Młodego Klienta w PKO BP, przedsięwzięcie to nie tylko propozycja oszczędzania w innowacyjny sposób, ale także nauka przedsiębiorczości, ekologii czy zdrowego odżywiania i niemarnowania żywności. Program jest systematycznie rozwijany i wzbogacany o nowe materiały dydaktyczne i edukacyjne dla dzieci, ich rodziców i nauczycieli. Dopełnieniem oferty jest serwis internetowy SKO dla uczniów i platforma „Szkolne Blogi” dla uczestników programu.

– Nie znam badań, które potwierdzałyby zasadność zakładania kont bankowych dzieciom poniżej 12. roku życia. Jednak można je uczyć podstawowych umiejętności finansowych. Najprostszym sposobem jest otwarte omawianie tego typu spraw w rodzinie w obecności najmłodszych tak, aby pieniądze nie były dla nich tematem tabu. Warto przekazać im np. zarządzanie rodzinnym budżetem podczas zagranicznych wakacji. Wówczas mogą poznać znaczenie kursów walutowych. Dobrym pomysłem jest też dawanie pociechom kieszonkowego, by poznały m.in. zasady oszczędzania – uważa dr Karol Pogorzelski, ekonomista ING Banku Śląskiego.

Program SKO jest skierowany do dzieci w wieku 5-13 lat. Jak wyjaśnia Małgorzata Kocoń, po ukończeniu 13 lat mogą one korzystać ze standardowego rachunku bankowego zarówno w PKO BP, jak i w innych bankach. Z dostępem do nowoczesnych rozwiązań, jak karty płatnicze, aplikacje mobilne czy też konta oszczędnościowe.

– Zakładanie kont bankowych młodym ludziom powyżej 12. roku życia to dobry pomysł. Potwierdza to przegląd badań dokonany przez AFCPE, tj. Association for Financial Counseling & Planning Education. Jednoznacznie wynika z nich, że dzieci, dysponujące rachunkami bankowymi, lepiej radzą sobie finansowo w dorosłym życiu. Mają większe oszczędności i częściej kończą studia. Ważne jest to, aby otrzymały realną możliwość dysponowania swoimi kontami – samodzielnego zakładania lokat czy dokonywania płatności. Oczywiście powinno to się odbywać pod dyskretnym nadzorem rodziców – przekonuje dr Pogorzelski.

Nauka oszczędzania

Po osiągnięciu odpowiedniego wieku i wyjściu z SKO uczniowie mogą zachować dotychczasowy numer rachunku już w ramach nowego konta dla młodzieży. Dokonanie zmiany wymaga zgody rodzica i wspólnej wizyty z dzieckiem w oddziale. To wygodne również ze względu na zachowanie historii rachunku. Z takiej oferty korzysta obecnie mniej więcej jedna piąta dotychczasowych uczestników.

– Przesłanie edukacyjne programu dociera aż do około miliona uczniów. Uczestniczą oni w lekcjach związanych z SKO, wycieczkach do PKO Banku Polskiego lub w działaniach budujących postawy przedsiębiorcze, takie jak organizacja kiermaszów, zbiórki surowców. Dodatkowo ponad 760 szkół opisuje podejmowane aktywności na platformie blogowej, zwiększając skalę programu – wskazuje dyrektor Kocoń.

Według Anny Ostrowskiej, potrzeba wiedzy ekonomicznej od najwcześniejszych lat podyktowana jest dynamicznie zmieniającą się rzeczywistością. Już najmłodsi uczniowie każdego dnia stykają się z zagadnieniami z zakresu finansów czy bankowości. Dyrektor szkoły i rada pedagogiczna w porozumieniu z rodzicami decydują o współpracy placówki z podmiotami zewnętrznymi, m.in. z bankami – w tym kontekście w kształtowaniu np. postaw przedsiębiorczych czy kreatywności, które przecież wpisują się w podstawę programową.

– Edukacji finansowej dzieci nie warto ograniczać do kwestii działania kont bankowych, korzystania z kart płatniczych czy zakładania lokat. Warto pokazywać szersze mechanizmy finansowe, tj. skąd się biorą pieniądze, jak się je oszczędza, czym są pożyczki i ile kosztują, a także w jaki sposób działa procent składany. W pewnym momencie warto mówić też o inwestowaniu, w szczególności o tym, że nie ma wysokich zysków bez ryzyka. Należy też informować o akcjach, obligacjach, funduszach inwestycyjnych i piramidach finansowych – podsumowuje ekonomista z ING Banku Śląskiego.

Wszelkie prawa zastrzeżone. Materiał chroniony jest przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 roku o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 roku o ochronie baz danych. Materiał może być wykorzystany (w tym dalej publicznie udostępniany) wyłącznie przez zarejestrowanych Użytkowników serwisu, tj. dziennikarzy/media. Jakiekolwiek wykorzystywanie przez nieuprawnione osoby (poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami) jest zabronione.

NAJNOWSZE NEWSY

Przewiń do góry