02 czerwiec 2020
 
Zapomniałeś hasła?  Kliknij tutaj
Zespół MondayNews, 15 marca 2017 | 05:49
Masz ciekawego newsa? Napisz do wydawcy

Prawnicy ostrzegają. Za „niewinnego” klapsa możesz trafić do więzienia, a nawet stracić dziecko

Aleksandra Tarasek-Zatyka, adwokat. Fot. serwis agencyjny MondayNews™

W Polsce, rodzic za tzw. klapsa może dostać karę do roku pozbawienia wolności, ograniczenia jej lub grzywnę. Pracownik socjalny ma też prawo odebrać mu dziecko. Podobnie jest w Skandynawii, ale z tą różnicą, że tam przepisy są bezwzględnie egzekwowane. Z kolei, w Szwajcarii czy USA cielesne karcenie jest dozwolone.  

Po zmianie ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie w 2010 roku, za wymierzanie kary cielesnej, czyli również za tzw. klapsa, można utracić prawo do opieki nad dzieckiem. Decyzja o odebraniu go rodzicowi przysługuje pracownikowi socjalnemu, przybyłemu na miejsce interwencji, po konsultacji z policjantem. Wówczas dziecko natychmiast trafia do rodziny zastępczej lub placówki opiekuńczo-wychowawczej. Postanowienie to musi zostać zgłoszone w ciągu 24 godzin do sądu rodzinnego. Jeżeli zostanie uznane za bezzasadne, małoletni powróci do rodziców.

– Kodeks rodzinny i opiekuńczy bezwzględnie uznaje tzw. klapsa za rodzaj kary cielesnej. Tymczasem, zgodnie z art. 961, żaden rodzic ani inna osoba sprawującą władzę rodzicielską, opiekę bądź pieczę nad dzieckiem nie ma prawa jej wymierzać. W nawiązaniu do tego, z kolei artykuł 217 kodeksu karnego, przewiduje za czyn naruszenia nietykalności cielesnej karę do roku pozbawienia wolności, ograniczenia wolności lub grzywnę – tłumaczy adwokat Aleksandra Tarasek-Zatyka.

Według art. 33 kodeksu karnego, grzywnę wymierza się w stawkach dziennych, określając ich liczbę oraz wysokość. Ustalając wymiar kary, sąd bierze pod uwagę dochody sprawcy, jego warunki osobiste, rodzinne, stosunki majątkowe oraz możliwości zarobkowe. Stawka dzienna nie może być niższa, niż 10 złotych, ani też przekraczać 2000 złotych. W związku z tym, teoretycznie grzywna maksymalna wynosi 540 razy 2000 zł. Jednak, jak zapewnia ekspert, w praktyce to się nie zdarza.

– Rodzic, na którego złożono zawiadomienie o zastosowaniu kary cielesnej wobec dziecka, może zostać postawiony przez prokuratora w stan oskarżenia. Wtedy sąd karny szczegółowo bada wszystkie okoliczności sprawy. Jeżeli uznaje znikomą szkodliwość społeczną czynu, wówczas odstępuje od wymierzenia kary. Ale w zamian może zastosować nadzór kuratora nad wykonywaniem władzy rodzicielskiej. Jak wynika z moich obserwacji, przy „pojedynczym klapsie” są wydawane właśnie takie orzeczenia. Jednak tego typu sprawy rzadko się toczą w Polsce – stwierdza adwokat.

Granica do zinterpretowania tzw. klapsa jest dość cienka, choć w naszym prawie karnym każde, nawet najlżejsze uderzenie małoletniego jest karalne. Jak podkreśla ekspert, w ocenie sądów rodzinnych, jakakolwiek przemoc ma niekorzystny wpływ na rozwój młodego człowieka. Jeśli rodzic nie stosuje wyłącznie „pojedynczych klapsów”, zaliczanych do występków, lecz ewidentnie znęca się nad dzieckiem, wówczas popełnia przestępstwo. Sąd wtedy bierze pod uwagę m.in. powtarzalność czynów zabronionych w konkretnym okresie czasu, a także dodatkowe używanie przemocy psychicznej.

– Zgodnie z art. 207 par. 1, kto znęca się fizycznie lub psychicznie m.in. nad osobą najbliższą, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5. Jednak w tym przypadku, wiele wyroków pozostaje w zawieszeniu. Par. 2 ww. artykułu mówi o tym, że za stosowanie szczególnego okrucieństwa, można trafić do więzienia na okres od roku do 10 lat. Kolejny paragraf przewiduje sytuację, w której ofiara przemocy popełnia samobójstwo lub usiłuje to zrobić. Wówczas sprawca podlega karze pozbawienia wolności od 2 do nawet 12 lat – mówi adwokat.

Niedawno zakaz stosowania kar cielesnych, w tym również dawania tzw. klapsów, ustanowiono we Francji. Wcześniej obowiązywał on już m.in. w krajach skandynawskich, Chorwacji, Bułgarii, Austrii i Niemczech. Jak podaje Aleksandra Tarasek-Zatyka, we wszystkich tych państwach przepis brzmi podobnie, jak w naszym kodeksie rodzinnym i opiekuńczym. Oznacza to, że nie wolno tam stosować żadnej formy przemocy wobec dziecka. Ekspert podkreśla, że organy procesowe bezwzględnie to egzekwują.

– Trzeba zaznaczyć, że uregulowania skandynawskie są bardzo rygorystyczne. W Szwecji, Norwegii czy Danii w przypadku, gdy rodzic wymierzy tzw. klapsa, dziecko jest mu absolutnie odbierane. Tymczasem, u nas rzadko dochodzi do tak drastycznych konsekwencji. W naszym kraju szczegóły każdej sprawy, postawę rodziców oraz ich predyspozycje opiekuńczo-wychowawcze badają biegli. I z reguły wtedy sąd ogranicza władzę rodzicielską przez ustanowienie nadzoru kuratora nad wykonywaniem władzy rodzicielskiej – przyznaje Aleksandra Tarasek-Zatyka.

Zdaniem eksperta, kary w Polsce nie muszą być wcale surowsze, niż jest to obecnie. Ale ważne jest to, aby były bezwzględnie i sprawnie stosowane. W naszym systemie prawnym, trzeba doprowadzić do postrzegalności już obowiązujących przepisów i uczulać społeczeństwo na potrzebę zgłaszania przemocy stosowanej wobec najmłodszych. Jeśli wiemy o tym, że jakieś dziecko jest bite, należy bezwzględnie powiadamiać o tym organy ścigania. Jak zaznacza adwokat, Polacy często tego nie robią, wykazując obojętność na krzywdę młodego człowieka.

– Stosowanie kar cielesnych wobec dzieci wciąż jest dozwolone w Wielkiej Brytanii, Szwajcarii, Włoszech, Czechach i Stanach Zjednoczonych. Wynika to z obowiązywania tam innych systemów prawnych, a także różnej interpretacji określonych czynów i zdarzeń przez ustawodawców. Oczywiście znęcanie się nad dziećmi, we wszystkich wymienionych krajach jest karalne. Natomiast, ze względów wychowawczych, dopuszcza się stosowanie kar cielesnych. Wszystko zależy od kultury prawnej danego państwa i podejścia społeczeństwa do kwestii przestrzegania prawa – podsumowuje adwokat.

ZOBACZ TAKŻE

Używamy plików cookies by ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki.