Autor: Redakcja, 28 sierpnia 2017 | 05:55

Polskie muzea czekają poważne zmiany. Młode pokolenie wymusi technologiczną rewolucję?

Polskie muzea czekają poważne zmiany. Młode pokolenie wymusi technologiczną rewolucję?

  Aby pobrać materiał musisz być zalogowany.

Przepraszamy, ale ten materiał nie posiada pliku do udostępnienia.

 

Trend rywalizacji technologicznych między muzeami jest coraz bardziej widoczny. Zarządcy  instytucji kultury wiedzą, że muszą odpowiadać na potrzeby społeczeństwa cyfrowego. Aplikacje muzealne i infrastruktura IoT pozwalają im lepiej komunikować się z odwiedzającymi. Ponadto, wprowadzają do obiektów dodatkowe atrakcje. Są to np. łamigłówki połączone z eksponatami. Z kolei, geofencing stanowi źródło informacji o tym, jak wiele osób przeszło obok budynku i może być sygnałem do intensywniejszego zapraszania gości.

Dzięki udanym implementacjom infrastruktury IoT w zagranicznych i polskich obiektach, rewolucja beaconowa dociera do kolejnych rodzimych instytucji kultury. Technologia zbliżeniowa, bazująca na nadajnikach, sprawdziła się już m.in. w De Young Museum w San Francisco czy Philadelphia Museum of Arts. W Polsce taką infrastrukturę ma np. Muzeum Sztuki Współczesnej w Krakowie MOCAK, warszawskie Muzeum Neonów czy też poznańskie Muzeum Sztuk Użytkowych. Zdaniem ekspertów, rozwój technologiczny i związane z nim, rosnące potrzeby młodego pokolenia poniekąd wymuszają na obiektach kultury zastosowanie nadajników beaconowych.

– Obecnie aż 75% Polaków posiada smartfony. Przewiduję, że do 2020 roku rynek mobilny nasyci się już do tego stopnia, iż trudno będzie znaleźć osobę bez nowoczesnego telefonu. Wówczas IoT stanie się dostępny właściwie dla każdego. Muzea z pewnością będą chciały to wykorzystać. Tymczasem, od roku obserwuję, że ich zarządcy bardziej interesują się montażem nadajników w swoich obiektach. Pytają o szczegóły tego typu inwestycji. Chcą poznać możliwości, które daje infrastruktura beaconowa – wyjaśnia Krzysztof Łuczak, ekspert z firmy technologicznej Proxi.cloud.

Jak podaje Centrum Informacyjne Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, w ostatnich latach nastąpił ogromny rozwój w obszarze muzealnictwa w Polsce. Jest on odpowiedzią na rosnące w społeczeństwie zainteresowanie sztuką. Polskie obiekty śmiało sięgają po nowoczesne technologie informatyczne. Należy jednak zwrócić uwagę na ostrożne wdrażanie różnego rodzaju współczesnych rozwiązań. Ostatnio w światowym muzealnictwie obserwowany jest odwrót od przesadnego epatowania multimediami na rzecz umożliwienia widzowi przede wszystkim kontaktu z artefaktami.

– Wraz z szybko zachodzącymi zmianami społecznymi i rewolucją cyfrową zmienia się nasz sposób przyswajania informacji i korzystania z dóbr kultury. Nowa publiczność to w dużej mierze tzw. digital natives, czyli osoby przyzwyczajone od najmłodszych lat do swobodnego poruszania się w świecie nowych technologii. Poznawanie dzieł sztuki za pomocą Internetu nie zastąpi im wizyty w muzeum. Dlatego, instytucje kultury powinny zapewnić młodym ludziom dostęp do swoich zasobów na miarę ich oczekiwań – mówi Justyna Kuska z Muzeum Sztuki Współczesnej w Krakowie MOCAK.

Opłacalna inwestycja?

Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego podkreśla, że jest otwarte na propozycje doświadczonych muzealników, doskonale znających i reagujących na potrzeby współczesnej, nie tylko rodzimej, publiczności. Resort posiada odpowiednie narzędzia wsparcia finansowego muzeów. Jednak, to dyrekcje instytucji podejmują ostateczne decyzje o wdrażaniu rozwiązań w tym zakresie. Mogą ubiegać się w MKiDN o dotacje na różnego rodzaju projekty, rozwijające ich działalność. W przypadku tych muzeów, których organizatorem jest Minister KiDN, są to dotacje celowe. Dla pozostałych istnieje możliwość ubiegania się o wsparcie w ramach Programów Ministra. Realizuje je Narodowy Instytut Muzealnictwa i Ochrony Zbiorów.

– Koszt zamontowania infrastruktury beaconowej w średnim muzeum w dużym polskim mieście wynosi od kilku do kilkunastu tysięcy złotych, w zależności od wielkości obiektu i jego potrzeb analitycznych. Najtańsze jest stworzenie jedynie obszarów geofencingowch. Droższe okazują się dwie inne możliwości – montowanie beaconów w środku obiektu lub analityka wewnątrz oraz z zewnątrz. Zwrot każdej z tych inwestycji zapewniają zyski, generowane natychmiast po wdrożeniu tego typu infrastruktury. Obiekt przyciąga większą liczbę gości, ciekawych nowych technologii. Dodatkowe przychody generuje aplikacja muzealna, która służy m.in. do zakupu biletów. Pozwala też na udostępnienie powierzchni reklamowej i sprzedaż dodatkowych informacji o eksponatach – podpowiada Krzysztof Łuczak.

Jak zapewnia Anna Martynowska, beacony, zamontowane w 2014 roku w Muzeum Sztuki Współczesnej w Krakowie MOCAK, stanowią integralną część aplikacji mobilnej. Dzięki nim, użytkownicy otrzymują informacje poświęcone dziełom, w pobliżu których się znajdują. W aplikacji funkcjonuje mapa, przedstawiająca lokalizacje wszystkich prac, jednak to beacony dają możliwość lepszej, bardziej intuicyjnej nawigacji. Odwiedzający nie musi bowiem podejmować żadnych działań wewnątrz aplikacji, aby zostać przez nie poprowadzonym wśród eksponatów. Główną korzyścią wprowadzenia beaconów jest ułatwienie zwiedzania i uproszczenie korzystania z już dostępnej aplikacji, dzięki temu goście muzeum mogą w pełni skoncentrować się na kontemplacji sztuki.

Podstawowe korzyści

– Poprzez beacony oraz geofencing, aplikacja muzeum może dostarczać m.in. głosowe informacje dla osób niewidomych. Wynika z tego bezpośrednia korzyść dla samej instytucji. Obiekt zaczyna funkcjonować w zbiorowej świadomości jako miejsce innowacyjne, otwarte na nowoczesne technologie, a także przyjazne ludziom niepełnosprawnym. Oczywiście niezbędna jest przy tym odpowiednia promocja oferowanych możliwości – zauważa Krzysztof Łuczak.

Co więcej, wdrożenie technologii „beaconogeofencingowej” wzmacnia wrażenia zwiedzających, np. dzięki ścieżce dźwiękowej, dotyczącej danego eksponatu. Mogą to być np. odgłosy dzikich zwierząt lub narracja dotycząca dzieła sztuki i jego historii. Dodatkową atrakcją są łamigłówki, aktywujące się, gdy człowiek zbliża się do danego dzieła sztuki. Ponadto, nawigacje rozwiązują problem ze znalezieniem właściwej drogi zwiedzania. A trzeba zauważyć, że niektóre polskie placówki charakteryzują się dość skomplikowanym rozkładem pomieszczeń.

– Nadajniki w muzeum dzielimy na 2 kategorie, te zlokalizowane przy eksponatach oraz beacony analityczne, za pomocą których obiekt uzyskuje procentowy rozkład ruchu w danej sali. Warto wiedzieć, że zebrane dane pozwalają określać ścieżki poruszania odwiedzającego i czas spędzony przez niego w danym pomieszczeniu oraz przy konkretnym dziele sztuki. Dzięki temu, można mierzyć np. atrakcyjność kolekcji zbiorów muzealnych. W przypadku ewentualnej kradzieży dzieła sztuki z przytwierdzonym do niego baconem istnieje możliwość namierzenia takiego przedmiotu i uzyskanie dokładnej jego lokalizacji, dzięki GPS. Jednak konieczne jest to, aby nadajnik był cały czas przymocowany do eksponatu – zwraca uwagę ekspert z Proxi.cloud.

Źródło informacji

Nałożone obszary geofencingowe na muzeum oraz jego okolice mają nieograniczony zasięg. Ale im szerszy jest obszar, tym więcej należy założyć geofencingów. „Wirtualne granice” informują o tym, jak wiele osób przechodziło obok muzeum i ile z nich weszło do środka. Gromadzone dane o ruchu z zewnątrz, względem odwiedzających muzeum, mogą zachęcić zarządcę obiektu do intensywniejszego zapraszania przechodniów na wystawy. Wówczas zleci on np. wysyłanie powiadomień o ciekawym wydarzeniu w muzeum na aplikacje partnerskie. Osoby odpowiedzialne za marketing mogą realizować tzw. kampanie powiadomieniowe.

– Nałożone obszary geofencingowe na dzielnice miast oraz ulice prowadzące do muzeum pozwalają określić, z którego miejsca dokładnie przyjechali lub przyszli odwiedzający. Polega to na analizie ścieżki, jaką przeszły konkretne osoby, zanim wstąpiły do muzeum. Odbywa się to na podstawie rejestrów w bazie danych. Z reguły czuwa nad tym pracownik firmy technologicznej, która odpowiada za wdrożoną infrastrukturę – tłumaczy Krzysztof Łuczak.

Informacje, uzyskane za pośrednictwem geofencingów, mogą być doskonale wykorzystane do planowania kampanii promocyjnych. Dla przykładu, w momencie określania miejsca promocji, można np. wziąć pod uwagę ruch ludzi na danym placu i zdecydować, czy wykorzystać potencjał tego miejsca do przeprowadzenia akcji. W przyszłości marketing muzealniczy powinien dostrzec ogromne możliwości, jakie daje technologia beaconogeofencingowa. Dla zarządców muzeów to może być szansa na poprawę efektywności funkcjonowania tego typu instytucji, a tym samym na zwiększenie zysków z prowadzonej działalności.

– Nowe rozwiązania technologiczne zmieniają nie tylko metody pracy muzealników, ale przede wszystkim sposób komunikacji z widzami. Beacony postrzegam jako element większej całości – przygotowywania coraz ciekawszych aplikacji, przewodników oraz materiałów edukacyjnych. Sam fakt wprowadzenia ich nie przełoży się na większą sprzedaż biletów. Konieczne jest bowiem innowacyjne i zaskakujące prezentowanie oferowanych treści – podsumowuje Anna Martynowska.

Share on Facebook0Tweet about this on Twitter0Share on Google+0Share on LinkedIn1

Wszelkie prawa zastrzeżone. Materiał chroniony jest przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 roku o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 roku o ochronie baz danych. Materiał może być wykorzystany (w tym dalej publicznie udostępniany) wyłącznie przez zarejestrowanych użytkowników serwisu tj. dziennikarzy/media. Jakiekolwiek wykorzystywanie przez nieuprawione osoby (poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami) jest zabronione.

Tagi

Menu