07 lipiec 2020
 
Zapomniałeś hasła?  Kliknij tutaj
Zespół MondayNews, 23 lutego 2016 | 05:22
Masz ciekawego newsa? Napisz do wydawcy

Wejście polskiej firmy na londyńską giełdę może pociągnąć za sobą kolejne debiuty naszych firm nad Tamizą

fot. serwis agencyjny MondayNews (Krzysztof Michrowski, Niezależny Dom Maklerski SA)

Polskie firmy mają szansę zaistnieć na londyńskiej giełdzie podobnie jak Work Service. Muszą jednak budować relacje inwestorskie i dostosować się do systemu prawnego. Barierą na zagranicznych rynkach są wymogi formalne. Znaczenie ma także wielkość emisji.

Work Service wszedł bezpośrednio na londyński parkiet bez emitowania nowych akcji i wykorzystania instrumentów pochodnych. Tym samym walory tej firmy są notowane zarówno na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie, jak i London Stock Exchange. To pokazuje, że wiele polskich przedsiębiorstw może iść śladem tej spółki, tym bardziej, że zagraniczne rynki są alternatywą dla warszawskiego parkietu, a polski rynek kapitałowy jest relatywnie słabyynika to z wielu reform gospodarczych, które były przeprowadzane ostatnimi laty, przede wszystkim z reformy otwartych funduszy emerytalnych w 2013 roku, która spowodowała, że płynność warszawskiego parkietu znacznie spadła.

– Świadczą o tym również dane o debiutach spółek na warszawskim parkiecie. W 2013 roku wartość emisji akcji w Warszawie osiągnęła ponad 1 miliard euro, natomiast w 2014 roku ich wartość wynosiła jedynie 300 milionów euro, czyli jest to spadek o ponad 75 proc. Dla porównania, takim największym w Europie rynkiem pod względem kapitalizacji i wielkości debiutów jest giełda londyńska, gdzie ich wartość w 2014 roku osiągnęła około 20 miliardów euro, mówi Krzysztof Michrowski z Niezależnego Domu Maklerskiego SA.

Według Michrowskiego często okazuje się, że zagraniczne rynki oferują emitentom znacznie większe możliwości. Zarówno koszt pozyskania kapitału, jak i cały proces jest dużo szybszy, niż w przypadku rynku polskiego. W 2005 roku dyrektywa unijna ujednoliciła prospekt emisyjny, tak więc polscy emitenci nie muszą sporządzać dodatkowych dokumentów informacyjnych, aby uzyskać kapitał za granicą.

Dużym wyzwaniem jest jednak dostosowanie się firm do odmiennego systemu prawnego. Często są to systemy bardziej restrykcyjne niż w Polsce. Duże znaczenie ma również wielkość emisji i zoptymalizowanie tej wielkości, aby koszty emisji były jak najniższe. Średnia wartość emisji w naszym kraju wynosi około 20-30 mln złotych. Jeżeli firmy chciałyby zaistnieć za granicą jako emitent, te emisje musiałyby być kilkunastokrotnie większe. Takim naturalnym kierunkiem dla polskich emitentów są giełdy zachodnie.

– Bardzo popularnym rynkiem były Stany Zjednoczone. Natomiast po kryzysie subprime w 2008 roku, czy aferze związanej ze spółką Enron, przepisy, które regulowały obecność emitentów na tamtejszym rynku, znacznie się zaostrzyły. Obecnie zarządy spółek, które chcą zaistnieć na giełdach, muszą podpisywać oświadczenie, że ich system kontroli wewnętrznej działa sprawnie. To nakłada na firmy dodatkowe koszty, które wiążą się z implementacją takiego systemu, wyjaśnia Michrowski.

Bardzo często przy głównych, regulowanych parkietach zagranicznych działają alternatywne systemy obrotu, na których wymogi formalne oraz koszty debiutu są dużo niższe. Najbardziej popularnym rynkiem europejskim jest rynek AIM działający na wzór polskiego rynku New Connect. Dużą zaletą tego rynku jest to, że spółka nie musi spełniać żadnych wymogów odnośnie swojej kapitalizacji, a inwestorzy nastawieni są głównie na wzrost wartości spółki, nie oczekując wypłaty dywidendy.

– Jest to bardzo dobry cel dla spółek innowacyjnych we wczesnej fazie rozwoju. Innym takim rynkiem alternatywnym jest rynek działający przy rynku Euronext, który nazywa się Alternext. Tam z kolei nie ma wymogów restrykcyjnych co do sprawozdawczości takich jak w Polsce, ponieważ od spółek nie wymaga się np. sporządzania sprawozdań finansowych w standardzie MSSF, ani też publikowania kwartalnych sprawozdań finansowych, dodaje Krzysztof Michrowski.

Zdaniem eksperta Niezależnego Domu Maklerskiego SA najbardziej atrakcyjne giełdy dla dużych polskich spółek, to te, które mają wysoką kapitalizację i te, które będą w stanie zaabsorbować potencjalną emisję, z jaką firmy chcą wyjść do zagranicznych inwestorów. Są to giełdy w krajach mocno rozwiniętych. W Europie przoduje giełda londyńska, na drugim miejscu jest giełda Euronext, czyli giełda rynków zachodnioeuropejskich. Trzecia pod względem kapitalizacji to Deutsche Borse. To są trzy najczęściej wybierane kierunki przez polskich emitentów.

Obecność polskich spółek na rynkach zagranicznych może przynieść pozytywny efekt wizerunkowy. Może sprawić, że zagraniczni inwestorzy zainteresują się polskim rynkiem kapitałowym. Jest to bardzo istotne zwłaszcza w kontekście budowania relacji inwestorskich. Rośnie również świadomość inwestorów, co do istnienia takich spółek i zachęca polskie firmy do zrobienia pierwszego kroku do ekspansji na zagraniczne rynki.

ZOBACZ TAKŻE

Używamy plików cookies by ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki.