17 wrzesień 2019
 
Zapomniałeś hasła?  Kliknij tutaj
Zespół MondayNews, 16 listopada 2016 | 05:00
Masz ciekawego newsa? Napisz do wydawcy

Dr W. Warski: Rosja sabotowała CETA dla osłabiania jedności europejskiej

Dr Wojciech Warski, Business Centre Club. Fot. serwis agencyjny MondayNews™

Choć umowa o wolnym handlu między UE i Kanadą została w końcu zawarta, to zagrożenie jej fiaskiem ujawniło niebezpieczne zjawiska, zachodzące obecnie w krajach członkowskich. Według eksperta z Business Centre Club, szkodliwe dla interesów wspólnoty, nastroje społeczne są w dużej części efektem rosyjskiej propagandy.

Zdaniem doktora Wojciecha Warskiego, przewodniczącego Konwentu BCC i wiceprzewodniczącego Rady Dialogu Społecznego, należy zwrócić uwagę na wzrost ruchów nacjonalistycznych i protekcjonistycznych w całej Unii Europejskiej. Jak twierdzi dr Warski, są one m.in. wynikiem wpływu sił obcych na UE, a konkretnie płyną z Rosji. Kraj ten przeznacza ogromne środki finansowe i działa w bardzo wielu kanałach komunikacji po to, żeby zdestabilizować sytuację zarówno polityczną, jak i gospodarczą na Starym Kontynencie. W ten sposób, według eksperta, państwo rosyjskie steruje wydarzeniami, które rozgrywają się na europejskiej scenie politycznej i wydają się członkom UE zupełnie naturalne.

– Rosja jest absolutnym mistrzem propagandy. Wykreowawszy określone nastroje, wpływa na decyzje, być może niczego niepodejrzewających polityków, którzy naiwnie sądzą, że działają w dobrej wierze. Wachlarz środków, jakie uruchamia, jest wręcz imponujący. Na kontach społecznościowych w Internecie funkcjonują setki rosyjskich trolli. Są to niebezpieczni, wyspecjalizowani użytkownicy, tworzący nie tylko świadomość jednostek, ale również całych grup społecznych, zaangażowanych w działania prodemokratyczne, proekologiczne i solidarnościowe. Podobne zadanie mają liczne organizacje pozarządowe oraz firmy, które są w całości finansowane przez Rosję – mówi w rozmowie z serwisem agencyjnym MondayNews, dr Wojciech Warski.

Podpisanie układu CETA jest kolejnym elementem integracji Europy, która ma własną politykę handlową i przez to stawia w gorszej sytuacji konkurencyjność gospodarki Rosji. Dlatego, w ocenie eksperta z BCC, to państwo starało się nie dopuścić do zawarcia porozumienia poprzez działania propagandowe. Jednak odpowiedzialność za wydarzenia rozgrywające się w UE powinny wziąć na siebie kraje członkowskie. Żaden z nich, z powodu partykularnych i nie do końca zdefiniowanych korzyści, być może wykreowanych przez rosyjskich lobbystów, nie może już więcej paraliżować wysiłku negocjacyjnego całej wspólnoty. Komisja Europejska, jako wyłączny negocjator w imieniu państw członkowskich, powinna do końca wykorzystywać swoje uprawnienia. Nie ma potrzeby, aby na każdym etapie negocjacyjnym czy ratyfikacyjnym, uzyskiwała absolutną jednomyślność wszystkich państw. Ten mechanizm działania należy poprawić, aby w przyszłości nie zakłócił kolejnych, istotnych porozumień.

– Układ CETA i cała bitwa o niego jest jakąś „przygrywką” do walki o porozumienie TTIP, które ma dla Europy dużo większe znaczenie, zarówno pod względem gospodarczym, jak i społecznym. Mam nadzieję, że przy zawieraniu umowy ze Stanami Zjednoczonymi, Unia Europejska nie powtórzy tych samych błędów, jakie wstrzymywały jej ustalenia z Kanadą. Ostatnie wydarzenia pokazały, że nadmiar, źle rozumianej, demokracji poważnie szkodzi interesom całej wspólnoty. Podpisanie umowy handlowej między UE i USA, podobnie jak CETA, szkodziłoby interesom Rosji, dlatego może być przez nią w niejawny sposób sabotowane – alarmuje dr Wojciech Warski.

Tymczasem, jak wyjaśnia ekspert, TTIP powinno przynieść Europejczykom większe korzyści, niż CETA, ponieważ wolumen handlowy między USA i UE jest wielokrotnie wyższy i cenniejszy w porównaniu do kanadyjsko-europejskiego. Liczy się też większa innowacyjność i głębokość amerykańskiego rynku w zestawieniu z kanadyjskim, który po części naśladuje ten pierwszy. W Stanach Zjednoczonych mają szansę przede wszystkim zaistnieć polskie firmy, działające w branżach spożywczych, rzemieślniczych, elektroniki i elektryki użytkowej. Nasza żywność ekologiczna jest już silną marką w Europie i taką samą, na dużo większą skalę, może stać się w USA. Niszowi producenci, m.in. dronów cywilnych i militarnych, a także jachtów czy oświetlenia, mogą również zyskać nieograniczony rynek zbytu.

– TTIP i CETA nie są wobec siebie konkurencyjne, lecz bardzo komplementarne. Oznacza to, że jeden układ mógłby teoretycznie funkcjonować bez drugiego. Jednak, należy zadać zasadnicze pytanie, dlaczego my, jako Europejczycy, dopuszczamy do takiej sytuacji, w której siły propagandowe zagrażają wyraźnym interesom ekonomicznym całej wspólnoty. Argumenty przeciwników obu porozumień mają charakter bardzo populistyczny i krzykliwy. Mimo różnego rodzaju debat, nie znajdują oparcia w faktach. Niestety, wpływają na zbiorową świadomość mieszkańców krajów Unii Europejskiej. Bardziej widoczne jest to na Zachodzie – podkreśla dr Warski.

Dr Wojciech Warski przypomina, że wiele europejskich organizacji, m.in. ekologicznych, sprzeciwiało się podpisaniu umowy CETA z obawy przed wprowadzaniem na nasz rynek produktów modyfikowanych genetycznie (GMO). Tymczasem, układ jest bez wpływu na unijne przepisy w tych kwestiach, których istniejące ograniczenia nadal pozostają w mocy. Nie są otwierane żadne ukryte furtki dla niezdrowej żywności. Wręcz odwrotnie, umowa stwarza szansę europejskim producentom żywności nie-przemysłowej na to, aby zaistnieli na kanadyjskim rynku. Z kolei w przypadku porozumienia TTIP, pojawiają się opinie, że amerykańskie patenty sparaliżują europejską gospodarkę. Ponadto wielu przedsiębiorców w UE już teraz szacuje swoje straty, w związku z przewidywanym napływem potężnych, amerykańskich i kanadyjskich korporacji.

– Obawa, że zaleją nas produkty wielkich koncernów ze Stanów Zjednoczonych czy nawet Kanady jest mocno przesadzona. Nie można oczywiście powiedzieć, że zagrożenie jako takie nie istnieje. Jednak nie ma ono bezpośredniego związku u układem TTIP czy CETA. Te porozumienia są skierowane przede wszystkim do małego i średniego handlu. Duży amerykański biznes już działa w Europie i nie potrzebuje do tego TTIP. Być może, po zawarciu obu umów, potężne firmy będą w łatwiejszy sposób nawiązywały relacje biznesowe z przedstawicielami firm z terenu UE. Ale to nie znaczy, że szeroko otwieramy dla nich drzwi. Możliwe, że takie właśnie wyobrażenie zostało wykreowane dla celów propagandowych – przypuszcza dr Warski.

Przewodniczący Konwentu BCC podsumowuje, że Unia Europejska musi podjąć szereg kroków, które pozwolą jej zachować dotychczasową spójność. Wspólna polityka handlowa UE jest wartością samą w sobie. Należy ją chronić przed atakami lokalnych działaczy, którzy próbują odnieść doraźny sukces w słabo zorientowanych społecznościach. Przede wszystkim, kraje członkowskie nie mogą pozwalać sobie na zachowania protekcjonistyczne. Problem wpływu obcych sił na sytuację w Europie, należy szybko rozwiązać, inwestując adekwatne, bardzo duże, środki finansowe w walkę z propagandą i demaskowanie agentów wpływu. Władze poszczególnych państw i poważne organizacje pozarządowe muszą precyzyjnie wyławiać, w gąszczu medialnych doniesień, informacje destabilizujące. Rządy powinny zmienić politykę informacyjną na otwartą, obecną w mediach społecznościowych.

ZOBACZ TAKŻE

Używamy plików cookies by ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki.