12 sierpień 2020
 
Zapomniałeś hasła?  Kliknij tutaj
Zespół MondayNews, 16 lipca 2020 | 05:43
Masz ciekawego newsa? Napisz do wydawcy

Lokaty bankowe wciąż nieopłacalne. Banki będą musiały sobie to odbić. Wzrosną opłaty i prowizje

Lokaty bankowe wciąż nieopłacalne. Banki będą musiały sobie to odbić. Wzrosną opłaty i prowizje
Banki zostały zmuszone do zmiany modeli biznesowych (Fot. serwis agencyjny MondayNews)

Obecnie przeciętne oprocentowanie lokat bankowych wynosi poniżej 0,5% i ciągle spada. Realnie, po potrąceniu inflacji, oznacza to stratę dla osób oszczędzających w ten sposób. Według znawców tematu, w największych bankach oferty już są na poziomie 0,01% i nie będą atrakcyjniejsze. Wzrosną za to opłaty dla klientów. EnveloBank już próbował obciążyć posiadaczy konta oszczędnościowego, ale wycofał się z tego pomysłu. Natomiast PKO BP zrezygnował z oferowania lokat dla firm. Jednak  zdaniem ekspertów, w najbliższym czasie nie będzie masowego zmieniania banków przez klientów ani wypłacania środków na dużą skalę.

Oszczędzanie na lokatach bankowych staje się coraz mniej opłacalne. Jak zaznacza Bartosz Turek, główny analityk HRE Investments, ostre cięcie oprocentowania depozytów obserwujemy od przełomu marca i kwietnia br. Dziś przeciętnie wynosi ono poniżej 0,5% i dąży do zakresu 0,1-0,3%. To zła informacja dla klientów, ponieważ inflacja pozostaje dość wysoka. W efekcie bank na przeciętnej lokacie nalicza odsetki 10-15 razy wolniej niż inflacja pochłania siłę nabywczą oszczędności. W sensie realnym, a więc po potrąceniu inflacji, tracimy na depozytach.

– Wysokość oprocentowania lokat terminowych w głównej mierze uzależniona jest od decyzji Rady Polityki Pieniężnej i stopy podstawowej banku centralnego. W ostatnim czasie mieliśmy 3 następujące po sobie, w bardzo krótkim okresie, obniżki stóp procentowych o 0,5%, o kolejne 0,5% oraz o 0,4%. Skutkiem tego jest już widoczna na rynku dla klientów indywidualnych obniżka oprocentowania na kontach oszczędnościowych i rachunkach oszczędnościowo-rozliczeniowych, a także lokat – komentuje dr Przemysław Barbrich ze Związku Banków Polskich.

Natomiast ekonomista Marek Zuber stwierdza, że NBP się pogubił w swoich działaniach. Obniża stopy procentowe niemal do zera, a w tym samym czasie publikuje analizę. A z niej wynika, że banki mogą mieć problemy w obecnej sytuacji. Z kolei Jarosław Sadowski, główny analityk Expander Advisors, zaznacza, że w największych bankach będzie ciężko o kolejne obniżki. Oprocentowanie lokat wynosi bowiem 0,01%. Najprawdopodobniej sporo osób nie będzie już ich zakładało, a środki pozostaną na nieoprocentowanych rachunkach. W wielu przypadkach to był cel banków. Jednak wciąż można natrafić na krótkoterminowe oferty promocyjne. One dotyczą lokat na 1, 2 lub 3 miesiące z oprocentowaniem 2-3% w skali roku, ale trzeba założyć konto.

– Bankowcy mają świadomość tego, że oferowane oprocentowanie może być niezadowalające dla klientów, przy inflacji wynoszącej w czerwcu 3,3%. Jednak musimy pamiętać, że najważniejsze jest bezpieczeństwo zgromadzonych środków. Znamy przecież historię np. Amber Gold, kiedy proponowano wysokie oprocentowanie, a wiemy, jak to skończyło się dla wielu osób – dodaje dr Barbrich.

Z kolei Bartosz Turek podkreśla, że z realnymi stratami na lokatach mamy do czynienia w przypadku depozytów zakładanych już pod koniec 2015 roku. Aktualne prognozy nie przewidują odwrócenia tej sytuacji, tylko jej pogorszenie. Ekspert nie spodziewa się spadku oprocentowania lokat dla osób fizycznych poniżej 0%. Już widać, że banki są zmuszone do zmiany swoich modeli biznesowych. Będą oferowały więcej produktów inwestycyjnych czy ubezpieczeniowych oraz podniosą opłaty.

– Moim zdaniem, pewne jest, że system bankowy wprowadzi wyższe prowizje i opłaty dla klientów. Nawet prezes jednego z banków ostatnio powiedział, że prawdopodobnie kończy się okres darmowych rachunków. Dziś jeszcze trudno mówić o skali tego zjawiska. Wpływ na to mają przede wszystkim decyzje RPP o gwałtownym obniżeniu stóp procentowych. Szczególnie ta ostatnia kwestia niewiele przynosi z punktu widzenia walki ze skutkami koronawirusa, a wprowadza dodatkowe problemy w systemie bankowym. Ponadto ona była totalnie zaskakująca dla rynku finansowego – analizuje Marek Zuber.

Według Jarosława Sadowskiego, część banków może wprowadzać różnego rodzaju opłaty, choć niekoniecznie związane z produktami oszczędnościowymi. Pierwsze takie próby już się pojawiły. Głośno było o EnveloBanku, który ustanowił opłatę za konto oszczędnościowe. Jednak kiedy zrobiło się o tym głośno, głównie ze względu na ujemne oprocentowanie, to wycofał się z tego pomysłu.

– PKO BP już zrezygnował z oferowania lokat firmom. Najpewniej nie spodziewa się przy tym zupełnego odpływu tego rodzaju depozytów, tylko oczekuje tego, że pieniądze będą spoczywały na rachunkach. Być może pojawia się tu też nadzieja, że środki te w większym stopniu zaczną krążyć w gospodarce – informuje Bartosz Turek.

Wprowadzenie wyższych opłat nie sprawi, że Polacy zaczną masowo zmieniać banki, o czym przekonuje Jarosław Sadowski. I dodaje, że przenoszenie całych swoich finansów jest nieco kłopotliwe. Natomiast niektóre podmioty z tego rynku nie mogą sobie pozwolić na duże podniesienie opłat. To zwiększałoby ryzyko odpływu klientów do konkurencji. W najbliższej przyszłości dla zwykłego Kowalskiego najważniejsze będzie bezpieczeństwo finansów, a nie odnoszenie wysokich zysków.

– Na pewno nie będziemy obserwowali jakiegoś dramatycznego wypłacania pieniędzy z banków. Natomiast jeżeli sytuacja się zaogni, choćby w kwestii wzrostu inflacji, to możemy obserwować mocne przerzucanie złotówek na waluty obce. Kupowanie ich wcale nie musi się odbywać na zasadzie wypłacania środków z rachunków i transakcji w tradycyjnych kantorach. A nawet gdyby do tego doszło, to ludzie będą je wpłacać na konta walutowe. Przecież trzymanie gotówki w domu jest zawsze ryzykowne – podsumowuje Marek Zuber.

ZOBACZ TAKŻE

Używamy plików cookies by ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki.