19 wrzesień 2020
 
Zapomniałeś hasła?  Kliknij tutaj
Zespół MondayNews, 29 czerwca 2020 | 05:03
Masz ciekawego newsa? Napisz do wydawcy

Dane z MF: Do czerwca fiskus uwolnił blisko 4 mld zł z rachunków VAT-owskich. To 2 razy więcej niż rok temu

Dane z MF: Do czerwca fiskus uwolnił blisko 4 mld zł z rachunków VAT-owskich. To 2 razy więcej niż rok temu
Urzędy skarbowe mocno przyspieszyły. Decyzja w kwestii uwolnienia VAT-u już w 7 dni (Fot. serwis agencyjny MondayNews)

Przeszło 3,8 mld złotych wyniosła łączna kwota środków uwolnionych z rachunków VAT od stycznia do maja br. To niemal 2 razy więcej niż w analogicznym okresie 2019 roku, kiedy przekazano niespełna 2,2 mld złotych. Ostatnio podatnicy złożyli ponad 11 tysięcy wniosków w tej sprawie, a wcześniej – o ponad 2 tysiące mniej. W tym roku naczelnicy urzędów skarbowych wydali niemal 9,5 tysiąca postanowień, czyli o przeszło tysiąc więcej niż w pierwszych pięciu miesiącach ub.r. Spadł też średni czas od wpływu wniosku do rozstrzygnięcia. W analizowanym okresie 2019 roku wyniósł on prawie 18 dni, a w zeszłym miesiącu – już niespełna tydzień. 

Według danych Ministerstwa Finansów z pięciu miesięcy 2020 roku, łączna kwota uwolnionych środków z rachunków VAT przekroczyła 3,8 mld złotych. W analogicznym okresie ub.r. podatnicy uzyskali w ten sposób blisko 2,2 mld zł. Jak podkreśla Jerzy Martini, doradca podatkowy specjalizujący się w zagadnieniach VAT-owskich, płynność finansowa stała się bardzo ważna w dobie pandemii. Wcześniej sytuacja wielu przedsiębiorców była znacznie lepsza. Nie musieli więc wnioskować ws. środków zamrożonych na rachunkach. Natomiast teraz więcej firm liczy się z każdą złotówką, dlatego częściej sięgają po zgromadzone w ten sposób rezerwy.

– Wyraźnie trzeba zaznaczyć, że to są pieniądze przedsiębiorców, a nie urzędów. Jednocześnie firmy nie mogą wydatkować tych środków w dowolny sposób. Mamy bowiem ograniczony zakres i katalog transferów. To np. pensje pracownicze czy zapłata dla kontrahenta. On może nie życzy sobie wpłaty środków na rachunek VAT, bo też ma ten sam problem i również zamierza zapłacić pracownikom – komentuje dr Jacek Matarewicz, ekspert BCC ds. podatku VAT, akcyzy oraz prawa karnoskarbowego.

Jak informuje Paweł Jurek, rzecznik prasowy ministra finansów, w okresie od stycznia do maja br. podatnicy złożyli 11 155 wniosków o uwolnienie środków z rachunku VAT. W analogicznym okresie ubiegłego roku było ich 9036. Ostatnio naczelnicy urzędów skarbowych wydali 9380 postanowień o uwolnieniu środków z rachunku VAT, a rok wcześniej – 8209.

– Postulowaliśmy o systemowe rozwiązanie w ramach tarczy antykryzysowej, tzn. o uwolnienie środków zgromadzonych na rachunkach VAT bez składania wniosków. To byłoby niezwykle pomocne dla przedsiębiorców, którzy ze względu na spowolnienie gospodarcze szybko potrzebują pieniędzy. Taka zmiana powinna nastąpić w związku ze stanem epidemii, który obecnie mamy. Jednak Ministerstwo Finansów nie zgodziło się na to – mówi dr Matarewicz.

Brak wniosków byłby korzystny dla przedsiębiorców, co podkreśla dr Radosław Piekarz, doradca podatkowy specjalizujący się m.in. w podatku VAT. Ekspert jednak nie wierzy, żeby resort nawet czasowo wprowadził takie ułatwienia. I zaznacza, że Ministerstwo pracowało przez kilka lat nad wdrożeniem mechanizmów, które mają wykluczać przestępstwa VAT-owskie. Zmiany w tym zakresie mogłyby zachwiać stabilność finansów publicznych. Nie jest też wykluczone, że powstałaby bardzo duża luka VAT-owska, bo firmy zwyczajnie wyłudzałyby ten podatek.

– Ustawowo organ ma 60 dni na rozpatrzenie wniosku o uwolnienie środków z rachunku VAT. W mojej praktyce zawodowej miałem do czynienia z przypadkami firm, które właśnie tyle czekały na decyzję. A to nie były nowe czy jakieś podejrzane podmioty dla urzędu skarbowego. One również nie ukrywały swoich aktywów, ani nie uciekały z majątkiem za granicę. To nie były również firmy, w stosunku do których są prowadzone jakiekolwiek postępowania – zaznacza ekspert BCC.

Jak podkreśla Paweł Jurek, sukcesywnie spada średni czas od wpływu wniosku do rozstrzygnięcia. W analizowanym okresie 2019 roku wyniósł on 17,79 dnia. W tym roku zmniejszył się do 13,35 dnia, a w  maju – nawet do 6,97 dnia. Zdaniem Jerzego Martiniego, nowe narzędzia informatyczne zdecydowanie pozwalają na szybszą pracę urzędników. Dawniej trzeba było korespondencyjnie wymieniać informacje drogą papierową, żeby sprawdzić zasadność zwrotu. Zanim organy zorientowały się, że dochodziło do oszustwa, mijały miesiące albo i 2 lata. Według eksperta, 7 dni oczekiwania na decyzję to bardzo dobry czas.

– Nawet te 14 dni to nie jest zbyt długo. Zresztą można to porównać np. z wypłatą tzw. postojowego przez ZUS. Miała być natychmiastowa pomoc dla firm, które wstrzymały swoją działalność, a niektóre z nich czekają prawie 2 miesiące. Patrząc na to, urząd skarbowy działa naprawdę sprawnie – stwierdza dr Piekarz.

Z kolei według dr. Matarewicza, 14, czy nawet 7 dni to jest długo, nie wspominając już o dwóch miesiącach. Ekspert BCC zaznacza, że we wniosku trzeba podać konkretną kwotę, która ma zostać uwolniona z rachunku VAT. A przecież biznes nie lubi stagnacji. Salda zmieniają się dosyć często. W kolejnej tarczy antykryzysowej powinien znaleźć się zapis pozwalający na wnioskowanie o całość dostępnych środków w dniu podejmowania decyzji przez skarbówkę.

– Z perspektywy gospodarki szybkie uwolnienie środków jest bardzo korzystne. One pracują zamiast być zablokowane. A im więcej jest szybkich decyzji, tym lepiej. Być może rozstrzygnięcia będą zapadać jeszcze prędzej. Jednak podejrzewam, że liczba wniosków nie będzie wzrastać. W zasadzie ci, którzy mieli problemy z płynnością finansową, już się z tym tematem zetknęli. Oczywiście, nie wiemy, jak będzie rozwijała się sytuacja z kryzysem i czy trudności nie będą się pogłębiać – dodaje Jerzy Martini.

Natomiast dr Piekarz przypuszcza, że liczba wniosków o uwolnienie środków VAT-owskich będzie wzrastać. Część branż dopiero z opóźnieniem zostanie dotknięta tym, co się obecnie dzieje. W pierwszej kolejności kryzys odczuły branże usługowe, bo nastąpiło czasowe zamknięcie. Jeśli wzrośnie bezrobocie, a to już następuje, to ludzie będą ograniczać wydatki. I wpłynie to również na firmy oferujące różne towary.

– Oczywiście, powinniśmy się zabezpieczać na wypadek przestępczości podatkowej. Taki kryzys to zapewne też pokusa dla nieuczciwych przedsiębiorców, żeby wykorzystać specyficzne warunki. Ale nie możemy przez ten pryzmat zabijać biznesu, który naprawdę ma problem. Trzeba wyważyć te interesy. Uważam, że pomaganie firmom, żeby przetrwały, jest w tym momencie ważniejsze niż ściąganie za wszelką cenę podatków od przedsiębiorców – podsumowuje dr Jacek Matarewicz.

ZOBACZ TAKŻE

Używamy plików cookies by ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki.