17 wrzesień 2019
 
Zapomniałeś hasła?  Kliknij tutaj
Zespół MondayNews, 11 kwietnia 2016 | 05:05
Masz ciekawego newsa? Napisz do wydawcy

Sukces Estonii powinien zachęcić rząd do wypracowania nowego planu, na czym zyska obywatel i budżet państwa

fot. serwis agencyjny MondayNews (Mariusz Sperczyński, dyrektor zarządzający capital DIGI/BitMarket)

Od 2014 r. Estonia oferuje elektroniczną rezydenturę dla osób znajdujących się zarówno wewnątrz, jak i poza granicami kraju. Państwo, jako pierwsze na świecie, oficjalnie uznało system ewidencji danych międzynarodowych w technologii blockchain. Efekty tej idei są znaczące.

Estonia, już coraz częściej nazywana w świecie jako E-Stonia, stosuje elektroniczną rezydencję w celu usprawnienia kontaktu obywatela z przedsiębiorcą. Bez względu na to, gdzie się znajdują oba podmioty – nawet, jeśli przebywają za granicą – dokonują realizacji toczących się spraw przez Internet. Podłączone są ze sobą wszystkie możliwe usługi publiczne. Zintegrowany z nimi jest też system działalności prywatnych, np. operacji bankowych.

– E-Stończykami mogą stać się nie tylko wszyscy Estończycy, ale również mieszkańcy i biznesmeni z innych krajów. Zwłaszcza ci ostatni kuszeni są niezwykłą prostotą załatwiania wielu spraw urzędowych oraz niskimi podatkami. Po zarejestrowaniu się w systemie X-Road (rdzeniu E-Stonii) nawet obcokrajowiec może stać się e-rezydentem i dokonywać przez Internet oficjalnych czynności prawnych, biznesowych lub prywatnych z dowolnego miejsca w świecie – mówi Mariusz Sperczyński, dyrektor zarządzający capital DIGI/BitMarket.

Sprawy, które załatwia cudzoziemiec, mają podobny status, jak te dokonywane przez mieszkańców Estonii, z wyłączeniem konstytucjonalnych przywilejów, jak głosowanie czy pobieranie zasiłków społecznych. Na dodatek kraj ten, wyprzedzając inne – bardziej zaawansowane technologicznie – zatwierdził oficjalnie bramki do X-Road zbudowane na nowoczesnej technologii blockchain. Jako pierwszy na świecie uznał rozproszoną blockchainową ewidencję danych międzynarodowych dotyczących tożsamości, jak np. Bitnation, oprócz tradycyjnych państwowych systemów. Oznacza to, że pewnego rodzaju blockchainowy notariat elektroniczny oferuje możliwość ewidencji, wymiany oraz korespondencji danych między systemem państwowym a systemem dowolnej społeczności opartym na blockchain.

– Korzyści płynące z e-rezydencji są bardzo wymierne dla pojedynczych obywateli Estonii oraz całego państwa, ponieważ w znaczący sposób redukują możliwość popełniania przestępstw polegających na wyłudzaniu tożsamości i fałszowaniu dokumentów. W ten sposób ograniczane są możliwości podrobienia pism notarialnych, danych osobowych czy operacji finansowych, a co za tym idzie, zmniejsza się skala fałszerstw i wyłudzeń. Następuje również redukcja nakładów środków pieniężnych przeznaczonych na ściganie takich przestępstw – dodaje Sperczyński.

Dodatkowo, uznanie blockchain na bramkach X-Road oferuje suplementację państwowego systemu Estonii o dane z rozproszonych systemów z całego świata, w celu wymiany on-line. To już zapowiedź kolejnego kroku. W niedalekiej przyszłości można wyobrazić sobie sytuację, w której np. aktywny przedsiębiorca z Chile uzyska natychmiastową autoryzację działania w bankach E-Stonii na bazie blockchainowych danych pobieranych z rozproszonej społeczności „elektronicznej narodowości” Bitnation.

–  X-Road już teraz łączy ok. 4 tysiące podsystemów, zarówno państwowych jak i komercyjnych, w jedną zintegrowaną i bezpieczną sieć załatwiania spraw przez E-Stończyka, w ramach elektronicznego notariatu. Bezpieczny i wiarygodny system dostarcza na czas informacje i działa w taki sposób, że nie występuje wyciek danych personalnych. Estończycy uważają swoje dokonania za globalny sukces i myślą perspektywicznie – wyjaśnia Mariusz Sperczyński.

Niewielki nadbałtycki kraj ma ambitny plan, aby do 2025 roku posiadać 10 milionów elektronicznych rezydentów z całego świata, którzy na jej obszarze będą prowadzić działalność biznesową i inwestować swoje pieniądze w celu rozwijania globalnych przedsięwzięć. Zdaniem Mariusza Sperczyńskiego, Polska powinna brać przykład z Estonii. Pomimo tego, że zaczęła budować e-państwo już kilkanaście lat temu, robi to bez tak spektakularnych sukcesów jak Estonia. Do tej pory nie udało się stworzyć w naszym kraju takiego systemu usług, który pozwalałby obywatelowi na używanie jednej karty umożliwiającej zapisanie dziecka do przedszkola, zapłacenie za miejsce na parkingu, wypełnienie formularza urzędowego czy podpisanie się pod umową kupna mieszkania.

– Obecnie poszczególne systemy nie tworzą spójnej całości. Przykładowo, wypełniając formularz w jednym urzędzie, trzeba podawać identyfikatory z innego urzędu, a nierzadko wpisywać wszystkie dane, które w danym urzędzie już dawno są zgromadzone w rejestrze. Wielokrotne powtarzanie czynności na papierze, w wielu podsystemach i ich wersjach, jest źródłem i pożywką dla wzrastającej fali oszustw opartych na fałszowaniu danych czy tożsamości – przestrzega Sperczyński.

We współczesnym świecie często dochodzi do oszustw polegających na przejmowaniu kontroli nad elektronicznymi kontami użytkowników, najczęściej skrywającymi ich tajemnice, dane osobowe czy majątek pod zabezpieczeniem w postaci jedynie loginu i hasła. Polska elektroniczna platforma usług administracji publicznej nie zdaje egzaminu i na dodatek – w przeciwieństwie do estońskiego rozwiązania – jest wyizolowana od systemów prywatnych. Tymczasem spójny państwowo-prywatny system e-rezydencji spowodowałby większą organizację i szybkie załatwienie spraw. Jak uważa ekspert, na tym skorzystałby na pewno budżet państwa. Przykładowo, przestępstwo na poziomie 300 złotych, oparte na wyłudzonych danych osobowych i wykorzystaniu ich na portalu zakupu grupowych, do zebrania opłat za rzekomy towar, wywołuje dziesiątki godzin pracy dochodzeniowej przedstawicieli policji, prokuratury czy banków. W ponad 90 procentach sprawy te są umarzane.

– Wyobraźmy sobie sytuację, że zamiast opłaty 5 tys. złotych u notariusza za umowę przedwstępną zakupu mieszkania, wraz z zarejestrowaniem umowy w rejestrze ksiąg wieczystych w ciągu miesiąca, strony takich umów płacą 1 tys. złotych urzędowego wpisu przy użyciu e-tożsamości. Z kolei odpowiednie dane z różnych systemów wpisują się automatycznie w należyte rubryki i są widoczne w kilka sekund po podpisaniu umowy – mówi Mariusz Sperczyński.

Jednak według eksperta, aby wdrożyć w Polsce rozwiązania pozwalające uzyskać efekty podobne do sukcesów znacznie mniejszego państwa, jakim jest Estonia, nasz kraj powinien dokonać pewnej rewolucji technologicznej. Muszą zostać podjęte odważne decyzje architektoniczne w celu zastosowania np. blockchain. Warto rozpocząć dyskusję w kraju o osiągnięciach elektronicznej platformy usług administracji publicznej. Najwyższy czas ją przekonstruować. Należy spowodować, aby stała się ona ułatwieniem dla społeczeństwa. Na razie wymaga to jednak czasu. Potencjalne efekty z takiego działania w postaci ogromnych oszczędności w budżecie państwa, gospodarstw domowych i przedsiębiorców przemawiają za tym, aby odpowiednie prace szybko się rozpoczęły.

ZOBACZ TAKŻE

Używamy plików cookies by ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki.