Autor: Redakcja, 03 października 2017 | 05:22

W obliczu dzisiejszych zagrożeń, rząd powinien pilnie stworzyć obowiązkowy system edukacji antyterrorystycznej

Dr Krzysztof Liedel, Dyrektor Centrum Badań nad Terroryzmem Collegium Civitas. Fot. serwis agencyjny MondayNews™

  Aby pobrać materiał musisz być zalogowany.

Udostępnienie pliku (wstaw materiał na własną stronę).

Wstaw wideo na stronę *

Wielkość filmu

<iframe width="680" height="383" src="http://press.mondaynews.pl/rzad_powinien_pilnie_stworzyc_system_edukacji_antyterrorystycznej_hd.mp4" frameborder="0" allowfullscreen></iframe>
<iframe width="400" height="320" src="http://press.mondaynews.pl/rzad_powinien_pilnie_stworzyc_system_edukacji_antyterrorystycznej_hd.mp4" frameborder="0" allowfullscreen></iframe>

* Kiedy dokonasz wyboru wielkości pliku (duży/mały) skopiuj powyższy link i wklej na swoją stronę.

 

Polskie społeczeństwo dostaje sporo informacji na temat tego, jak postępować w obliczu ataku. To wynik działań Rządowego Centrum Bezpieczeństwa, organizacji eksperckich, uczelni oraz firm oferujących szkolenia antyterrorystyczne. Według eksperta, oddolne inicjatywy są ważne, ale docierają tylko do nielicznych osób. Ponadto nie rozbudzają dostatecznie codziennej czujności Polaków na symptomy zagrożeń ze strony zamachowców. A oni coraz częściej uderzają w pojedynkę. Natomiast przeszkolona grupa uczniów, a nawet zbiorowość obcych sobie ludzi, np. pasażerów tramwaju czy widzów w kinie, ma szansę obezwładnić terrorystę. Jest to możliwe poprzez zaskoczenie go i ludzką współpracę. Wiedzą o tym dzieci w USA, które mają rzucać przyborami szkolnymi w uzbrojonego człowieka, gdyby któregoś dnia wszedł do ich klasy. Już jako przedszkolaki ćwiczą tzw. zabawę w pociąg, żeby nie utrudniać ewakuacji.

Dyrektor Centrum Badań nad Terroryzmem Collegium Civitas podkreśla, że w dzisiejszych czasach żaden kraj nie jest wolny od groźby ataku. Po 11 września 2001 roku Stany Zjednoczone opracowały szereg szczegółowych procedur, mających na celu ochronę ludności przed tego typu agresją. Dla przykładu, w USA wszyscy ludzie, którzy pracują lub mieszkają w wieżowcach, muszą przechodzić specjalne szkolenia co najmniej dwa razy w roku. Ponadto, treningi, w ramach edukacji antyterrorystycznej, odbywają się w przedszkolach, szkołach każdego szczebla, na uniwersytetach, a także w przedsiębiorstwach. Zdaniem eksperta, nasz rząd również powinien wprowadzić obowiązkowy system nauczania dla wszystkich obywateli.

– Opracowując program edukacji antyterrorystycznej, polscy politycy i ich doradcy mogliby wzorować się np. na amerykańskich rozwiązaniach i stricte dostosować je do naszych potrzeb. Warto zwrócić uwagę na to, że w USA nawet 3-letnie przedszkolaki przechodzą specjalne treningi po to, żeby w chwili zagrożenia nie utrudniać ewakuacji. Poprzez tzw. zabawę w pociąg uczą się sprawnej ucieczki. Uczniowie szkół podstawowych wiedzą z kolei, że jeżeli kiedyś do klasy wejdzie człowiek z bronią, to mają natychmiast rzucać w niego wszystkim, co będą mieli przy sobie. Lecący w kierunku terrorysty stos piórników szkolnych lub plecaków może na tyle zaskoczyć napastnika, że uda się go skutecznie obezwładnić – mówi dr Liedel.

Na rodzimym rynku coraz więcej instytucji oferuje kursy antyterrorystyczne. W opinii eksperta, wszystkie inicjatywy oddolne są bardzo istotne, bo upowszechniają przydatną i praktyczną wiedzę. Natomiast Polacy nie są zobligowani do pobierania tego typu edukacji, chociaż potrzebują dostępu do nauki i ćwiczeń praktycznych. Trzeba pamiętać o tym, że ludzie na co dzień żyją zupełnie innymi sprawami. Dla wielu osób terroryzm nie stanowi specjalnego punktu zainteresowania, co jest oczywiście błędem. Dlatego tylko system szkoleń z procedur reagowania w sytuacji kryzysowej może przygotować społeczeństwo do ewentualnych zamachów.

– Z moich obserwacji wynika, że Polacy stają się bardziej czujni na zagrożenia związane z terroryzmem, gdy media informują o ataku przeprowadzonym w innym kraju. Rozmiar tragedii faktycznie staje się wtedy tematem rozmów w zakładach pracy i szkołach. Ale nawet wtedy ludzie nie ustalają między sobą, jak powinni się zachować, jeśli kolejnego dnia do ich firmy wtargnie uzbrojony terrorysta. Nie są w stanie nawet przewidzieć własnych reakcji. Tym trudniej byłoby im współpracować z nieznajomymi na targowisku czy też w galerii handlowej. A pamiętajmy o tym, że dziś zamachowcy wybierają głównie duże skupiska osób – zauważa Dyrektor Centrum Badań nad Terroryzmem Collegium Civitas.

Należy też wspomnieć o tym, że profesjonalne szkolenia antyterrorystyczne, prowadzone przez prywatne firmy, są płatne. Dwa dni ćwiczeń grupowych mogą kosztować nawet kilkaset złotych za osobę, w przypadku specjalnych ćwiczeń z użyciem broni palnej. Cena zależy oczywiście od programu nauki. Najtańsze są wykłady interaktywne. W Polsce tak naprawdę niewiele przedsiębiorstw zapewnia swoim pracownikom przygotowanie do ewentualnego ataku. Według eksperta, są to zwykle korporacje, głównie duże instytucje finansowe, które fundują swoim zespołom tego typu szkolenia na wyjazdach integracyjnych, w ramach dodatkowych zajęć. Często przebiega to w atmosferze zabawy.

– Ważne jest permanentne przyswajanie określonych informacji na temat tego, jak rozpoznawać prawdziwe zagrożenia i zachowywać się w ich obliczu. W mojej ocenie, ćwiczenia antyterrorystyczne w firmach powinny odbywać się obowiązkowo, podobnie jak szkolenia BHP. W tym celu mogłaby powstać specjalna komórka w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych, która odpowiadałaby za wprowadzenie i realizację programu nauczania w placówkach oświatowych i zakładach pracy, w tym również prywatnych. Dzieci powinny przyswajać tę wiedzę i ćwiczyć swoje umiejętności tak samo, jak uczą się matematyki, rozwiązując konkretne zadania, dostosowane do ich wieku – przekonuje dr Liedel.

Ekspert uważa, że szkolenia antyterrorystyczne mogłyby być refundowane. Przypomina też, że w latach 2006-2007 odbyły się tego typu ćwiczenia w sieciach handlowych. Sklepy, w których były przeprowadzone treningi, zostały zamknięte dla klientów na czas nauki personelu. Właściciele placówek na tym jednak nie stracili. Jak zapewnia Dyrektor Centrum Badań nad Terroryzmem Collegium Civitas, państwo częściowo zwróciło im poniesione koszty. Tworząc rozwiązanie dla 38 mln obywateli, rząd powinien oczywiście znaleźć fundusze na ten cel. Jednak ich ewentualny brak nie może absolutnie hamować powszechnego dostępu ludzi do tego typu edukacji.

– W codziennym życiu najistotniejsze jest zwracanie uwagi na to, co się dzieje wokół nas. Wtedy można uniknąć tragedii. Na szkoleniach Polacy powinni dowiadywać się, że pozostawiony bez opieki bagaż koniecznie trzeba zgłaszać np. ochronie centrum handlowego lub metra. Podobnie należy reagować, jeżeli ktoś obok nas dziwnie się zachowuje. Trudno wymienić wszystkie objawy takiego zjawiska. Ale wystarczy, że taka osoba budzi nasz niepokój, np. swoją nerwowością. Może być też ubrana nieadekwatnie do pory roku, czyli mieć na sobie długi płaszcz przy temperaturze 30 stopni Celsjusza. W takiej sytuacji najważniejsze jest to, żeby zaufać swoim odczuciom i szybko powiadomić odpowiednie służby – instruuje dr Krzysztof Liedel.

W ocenie eksperta, po wprowadzeniu szeregu procedur bezpieczeństwa w różnych państwach świata, zamachowcy nie są dziś w stanie przeprowadzać tak spektakularnych ataków, jak np. 11 września 2001 roku w Nowym Jorku. Dlatego decydują się na zastosowanie taktyki tzw. solo terroryzmu, inaczej mówiąc „samotnych wilków”.  Ewentualnie łączą się w niewielkie grupy. Dokonują bardzo prymitywnych napaści. Kradną czy wypożyczają samochód i używają noża lub broni palnej do tego, żeby spotęgować ilość ofiar. Jak stwierdza dr Liedel, taką akcję bez problemu można zaplanować w każdym kraju europejskim, również w Warszawie czy w Krakowie.

– Jeżeli widzimy nietypowo zaparkowaną furgonetkę z przyciemnianymi szybami, np. w okolicy miejskiego rynku, pod znakiem zakazu, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że może ona służyć do przeprowadzenia zamachu. O takim spostrzeżeniu należy jak najszybciej powiadomić służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo. Gdyby w Polsce zostały wprowadzone szkolenia antyterrorystyczne, to obywatele wiedzieliby, że trzeba interesować się tego typu, otaczającymi nas zjawiskami, idąc z dzieckiem do szkoły czy na lunch z klientem. Ludzie nauczyliby się pewniej rozpoznawać zagrożenia, a przede wszystkim wyostrzyliby swoją czujność – zapewnia dr Liedel.

Procedury, które powinni poznać wszyscy Polacy, w ramach edukacji antyterrorystycznej, opierają się na bardzo prostym schemacie – „uciekaj, schowaj się, walcz”. Oznacza to, że widząc zagrożenie, trzeba się oddalić z niebezpiecznego miejsca. Gdyby nie udało nam się uciec, musimy znaleźć sobie jakiś przedmiot, za którym się schowamy przed działaniem uzbrojonego napastnika. A jeśli te dwa elementy nie zadziałają, to należy podjąć walkę o własne przetrwanie, najlepiej przez zaskoczenie przeciwnika, współpracując z innymi ofiarami ataku. Ekspert uspokaja, że dziś terroryści raczej nie atakują samotnych osób, tylko tłumy ludzi, bo to zwraca uwagę całego świata.

Share on Facebook0Tweet about this on Twitter0Share on Google+0Share on LinkedIn1

Wszelkie prawa zastrzeżone. Materiał chroniony jest przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 roku o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 roku o ochronie baz danych. Materiał może być wykorzystany (w tym dalej publicznie udostępniany) wyłącznie przez zarejestrowanych użytkowników serwisu tj. dziennikarzy/media. Jakiekolwiek wykorzystywanie przez nieuprawione osoby (poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami) jest zabronione.

Tagi

Menu