Autor: Redakcja, 29 sierpnia 2015 | 18:38

Tradycja czy e-nowoczesność?

Tradycja czy e-nowoczesność?

  Aby pobrać materiał musisz być zalogowany.

Przepraszamy, ale ten materiał nie posiada pliku do udostępnienia.

 

Rozwój nowych technologii, niemal niczym nieograniczony dostęp do informacji i treści nie zawsze zyskuję sympatię autorów. Zmiany nigdy nie przychodzą łatwo i mają zawsze zarówno zdecydowanych zwolenników, jak i zagorzałych oponentów. Podobnie jest w przypadku współczesnych twórców. Widoczne jest to szczególnie na przykładzie rynku cyfrowej książki.

Niedawno za sprawą informacji serwisu Gazeta.pl poznaliśmy stanowisko Milana Kundery. Ten znany i ceniony autor należy do grona zdecydowanych oponentów e-booków. Jest on nie tylko przeciwnikiem ekranizacji swoich powieści i ich tłumaczenia na rodzimy język czeski, ale także zwolennikiem tradycyjnych rozwiązań wydawniczych. Z relacji portalu Booklips.pl dowiedzieliśmy się, że pisarz, odbierając prestiżową nagrodę Prix de la BNF, przyznaną przez Francuzką Bibliotekę Narodową zaznaczył, że od kilku lat do swoich wszystkich umów dodaje klauzulę stwierdzającą, że jego powieści mogą być publikowane wyłącznie w formie tradycyjnej książki. Tym samym autor „Nieznośnej Lekkości bytu” zaznaczył, że obawia się o przyszłość papierowych książek.

Ukłon w stronę przyszłości

Nie tylko Milan Kundera jest zdecydowanym przeciwnikiem książek elektronicznych. Podobną postawę prezentuje także wielu innych znanych twórców oraz czytelników. Różne są powody. Dominuje przywiązanie do tradycji – czytelnicy cenią papierowe książki za ich fizyczność – możliwość zagięcia rogu czy podkreślenia ołówkiem. Z drugiej strony książki elektroniczne są cenione m.in. za to, że są łatwo dostępne – podróżując z tabletem, można zabrać ze sobą olbrzymią bibliotekę, która jest dostępna niemal na zawołanie.
Twórcy stopniowo zmieniają opinię i co raz częściej decydują się na publikowanie w formie elektronicznej. Niegdyś do zdecydowanych przeciwników wydań cyfrowych należał John Grisham, który po kilku latach zmienił swoje nastawienie. Dał się przekonać i na rynku ukazały się jego cyfrowe wydania – pierwszym e-bookiem Grishama było „Zeznanie”. Wbrew obawom autora sprzedaż papierowa nie ucierpiała. Nie inaczej było z cenionym autorem science-fiction Ray’em Brudbury, który zarzekał się, że e-booki „śmierdzą jak palone paliwo”, by zmienić zdanie po otrzymaniu bardzo atrakcyjnej finansowo propozycji od wydawcy.

Możliwa jest symbioza

Czy zatem książka tradycyjna przegra z elektroniczną? – Zarówno książki tradycyjne, jak i książki elektroniczne mają swoich zdecydowanych zwolenników i przeciwników. I tak już zostanie. Rynek wydawnictw cyfrowych systematycznie wzrasta, ale ten wzrost jest ograniczony, gdyż w wielu zastosowaniach książka cyfrowa nie zastąpi z powodzeniem tradycyjnej książki. Myślę, że nastąpi tu swojego rodzaju symbioza. Tendencję tę dostrzegają zarówno twórcy, jak i wydawcy oraz czytelnicy – twierdzi Marzena Zawadzka, prezes spółki Inpingo, ekspert w zakresie wprowadzania nowych technologii i oprogramowania na rynek wydawniczy.
Zdaniem eksperta ważnym czynnikiem decydującym o rozwoju rynku wydawnictw cyfrowych będzie jego dostępność dla początkujących twórców. – Jeszcze kilka lat temu młodzi autorzy musieli bardzo mocno zabiegać o wydawców. Dziś widzimy, że ich pozycja, dzięki rozwojowi usług cyfrowych, systematycznie się wzmacnia. Twórcy obecnie zyskują możliwość łatwiejszego i samodzielnego przygotowania publikacji. Dostrzegają to także wydawcy. Widzimy zatem, że szykują się zmiany na rynku wydawniczym. Zmiany, na których zyskają zarówno czytelnicy, jak i autorzy – podsumowuje Zawadzka.

Jak więc rozwiązany zostanie dylemat autorów – tradycja czy nowoczesność? Rozwój technologiczny nie pozostawia złudzeń. Rynek już się zmienia. Jakie będą granice tych zmian? Książka elektroniczna nigdy nie wyprze całkowicie tradycyjnej książki, choć jej udział w rynku będzie systematycznie malał – pokazuje to choćby rynek brytyjski, gdzie Amazon w tym roku sprzedał więcej książek elektronicznych niż papierowych. Twórcy muszą się z tym pogodzić. Ten proces już się dzieje. Dzięki nowoczesnym narzędziom wydawniczym wybór pomiędzy publikowaniem tradycyjnym a publikowaniem cyfrowym już dziś nie ma większego znaczenia, gdyż tak naprawdę oba procesy zachodzić mogą równolegle, niezależnie od tego, gdzie i jak pracuje autor publikacji.

Share on Facebook1Tweet about this on Twitter0Share on Google+0Share on LinkedIn0

Wszelkie prawa zastrzeżone. Materiał chroniony jest przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 roku o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 roku o ochronie baz danych. Materiał może być wykorzystany (w tym dalej publicznie udostępniany) wyłącznie przez zarejestrowanych użytkowników serwisu tj. dziennikarzy/media. Jakiekolwiek wykorzystywanie przez nieuprawione osoby (poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami) jest zabronione.

Tagi

Menu